poniedziałek, 17 listopada 2014

Tu Święty Mikołaj - co pod choinkę?

   Rzecz jasna nie wszystkie te rzeczy Natan dostanie od Mikołaja. Zawrotów głowy by chyba dostał i nie wiedział, za co się brać. Poza tym ideą świąt nie jest dla mnie zasypanie Dzieciaka prezentami tak, by nawet ponad nie czubek głowy mu nie wystawał. Staram się natomiast, by były to rzeczy magiczne, piękne, miłością opakowane. By sobie za lat kilkanaście przypominał ten garaż czy inne puzzle, w których lakierowanej powierzchni odbijały się choinkowe lampki. By pamiętał jak w babcinym pokoju biały obrus głaskał go po głowie, gdy z braku miejsca, przy wielkim rozłożonym stole wjeżdżał pod niego pociągiem, pod tunel jakby. A jego zabawie towarzyszyły otulone rozmową głosy najbliższych. O tak, o to w prezentach mi chodzi. 

1) Walizka jeździk Trunki - ta poniżej wprost podbiła moje serce. Ostatnio Nati bawił się podobną u kolegi i zakochał się w niej po prostu. A ile było płaczu żałosnego, gdy kolega odmówił pożyczki na parę dni, coby się pobawić... A że my jeździmy razem dość daleko całkiem sami pociągami - jakaż to byłaby pomoc dla matkowych rąk nieoceniona. Już to widzę - zamiast w jednej ręce wlec ciężką torbę podróżną, torebkę i plecaczek małego a w drugiej jego samego. Zamiast, obładowana tak niczym wielbłąd, się bujać po peronach z dwoma przesiadkami, wręczyłabym mu jego gractwo. A on jeszcze by się cieszył. I dla głowy matkowej ulga, wszak zając czymś Berbecia przez godzin sześc rzeczą prostą nie jest, a tu  - masz, przepakuj, rozpakuj, pojeździj se, popilnuj choćby nawet;). No jak tak patrzę, to same plusy :)


2) Lego CITY - ja wiem, że to To powinno jeszcze zaiwaniać wśród Duplo, ale jak dziecię wpadło w dział z City, tak już wyciągnąć się nie dało. I żadne dzieciowe klocuszki Mu nie w głowie. A że nie niszczy, nie gubi i nie pożera, to niech ma na zdrowie. Mamy obecnie 2 zestawy (chrzestna tak nam Syna rozpieszcza) - jakie, pokażę Wam niebawem. A wśród upragnionych są obecnie poniższe:


3) Puzzle Czuczu. Mapa Świata - puzzle muszą być, a że Mapa Polski (klik), która Nacio dostał od Mikołaja na poprzednią Gwiazdkę przez cały rok cieszyła się ogromną popularnością - stawiam więc na Czuczu ponownie. To, ile się z nich nauczył o lokalizacji miast na mapie mimiochodem zupełnie,  sprawia, że moje zapędy edukacyjne zostały mile połechtane.  A że są dla sześciolatków? - tamte były powyżej 5 lat, jak je dostał nie miał trzech. Po dwóch tygodniach trzaskał sam w 10 minut, więc jeśli te okażą się trudniejsze, to tylko na plus dla nich. Matka więcej spokoju miała będzie (a tak serio to wcale nie, bo uwielbiam je z nim układać).


4) Przytulanka handmade - dlaczego handmade? Bo Natek ma uczulenie na kurz i żadne włochate pluszaki kurzołapy w grę nie wchodzą. A jednak chcę, by miał jakiegoś szmacianego przyjaciela. Aktualnie jest on w drodze do nas, jednak nic więcej nie zdradzę. Ale na osłodę naszego króliczka Mańka Wam podlinkuje, który jest z nami już sporo czasu i jest naprawdę wyjątkowy. Takie szyte ręcznie zwierzaki, często niepowtarzalne, mają jednak niezwykły urok, jakąś taką duszę:



5) Gry - póki co nie mamy jakichś ulubionych, ale te, które Wam tu pokazuję chodzą za mną od dawna. Marzą mi się one tym bardziej. że taki rodzinny seansik po kolacji wigilijnej przy kawce i makowcu to chyba jedna z najpiękniejszych chwil. A z takich własnie chcę mu utkać wspomnienia. Tu dwie zręcznościówki od Haby (Zwierzak na zwierzaku. Most oraz Kamień na kamieniu) a także gra logiczna Wieżowce w budowie od Granny, o której same dobroci w sieci słychać. Znając naszą rodzinę, wiem, że śmichu byłoby przy upadkach zwierząt co nie miara, a jeszcze więcej przy demaskacji oszukańców, od których aż się roi (bo jak ich znam, nawet w takich grach umieliby nagiąć rzeczywistość ;) 


6) Drewniany garaż/parking dla samochodzików - oczywiście podobają mi się zacne firmowe garażyska (choćby Plan Toys, Janod czy moja ostatnia miłość - Le Toy Van), co to nimi pewnie jeszcze prawnuki na zabawę się załapią. Ale jest jedno ale... i jest nim cena. Bo potrafią one słono kosztować. I chyba jednak zdecydujemy się na garaż z Biedrony, o ile uda nam się go dorwać, bo jeśli na żywo wygląda tak, jak w ulotkach, to czuję w kościach, że tłumy będą. Jeśli chodzi o wymiar - niewiele się on różni od garaży firmowych, estetycznie bardzo mi odpowiada, a w zestawie ma jeszcze znaki i autka, więc naprawdę kusząca to oferta:



7) Ubranko - no dobra, to bardziej prezent dla mnie, niż dla niego, jednak od jakiegoś czasu Natanowi też nie jest lotto, w co go matka przyodziać próbuje. Stanowcze nie mówi wszelkim dzierganym swetrom (co serce me matczyne rani, bo takie to piękne i ciepłe takie). Jeśli miałabym wskazać jedną rzecz, która chodzi za mną od dawna - to stanowczo są to milutkie, ciepłe dresy w piękne printy. No idzie się rozmarzyć na widok Dzidziola pomykającego po domu w takim cudeńku:


8) Kocyk - taki puchaty, ciepły, milutki, z minky koniecznie. Do przemarzniętych autobusów. Na sanki, gdy trzeba gdzieś w śnieżną zawieruchę się wybrać. Do otulenia i książki czytania po powrocie z szaleństw na śniegu. Mnóstwo zastosowań bym dla niego znalazła, a takie kocyki ostatnio nie przestają za mną chodzić (a mój faworyt to ten z zwierzątkami po angielsku, czyż nie jest boski). Tu też ceny są dość wysokie, niezłą alternatywą jest też uszycie kocyka samemu - o ile ktoś dysponuje talentem krawieckim, tudzież posiadającą takowy babcią ;)  :

9) Części do torów - zamysł był taki, że Natan dostał 2 lata temu na Dzień Dziecka od nas najprostszy zestaw torów, żeby zobaczyć, czy taka zabawa go kręci. I wkręciła, mocno dość. Więc teraz po troszku uzupełniamy naszą kolejkę o nowe elementy. Miałam dokupić mu zwrotnicę i tunel, patrzyliśmy tęsknym wzrokiem na parowozownię... jednak oferta Lidla okazała się tak atrakcyjna, że no szkoda nie wziąć (nawet nie koniecznie na Gwiazdkę, zaraz w lutym ma Nati urodziny): 


10) Książki - na końcu, ale wcale nie w ostateczności. Książka po prostu musi byc. I będzie. Z pewnością przejrzana zostanie pobieżnie i na później odłożona, bo fascynacja zabawkami. Ale w drugi dzień świąt, czy tuż po nich znajdzie się dużo spokojnego czasu na wertowanie stron, przyglądanie się cudnym, coraz cudniejszym ilustracjom, na wyprawę w świat magii i opowieści. O książkach nie będę się tu rozpisywać, Natan dostanie ich z pewnością kilka i wcale niekoniecznie będą to te poniższe tytuły. O książkach nie będę się tu rozpisywać, bo zaproszę Was z pewnością, by popodglądać przez dziurkę od klucza, tak przez ramię, ich pakowanie. I będę tez miała z pewnością coś książkowego dla Was, więc ten kto dotrwał do tego momentu i czyta moje pisaniny przynudzające ( gratki za wytrwałość)  już wie, że czujnym być trzeba. Poniżej mały ułamek tego, co nam się marzy. 

   
   A Wy wypatrzyliście coś, czym chcielibyście obdarować swoje Bąble? A może macie któreś z powyższych zabawek, ale je odradzacie? Piszcie też, co znajdzie się pod Waszymi choinkami, czy w mikołajkowych skarpetkach. Uwielbiam podglądać innych rodziców. Wróc! Świętych Mikołajów :)