środa, 23 stycznia 2013

Korki są fajowe, czyli "brumowe" domino

   Czasem szperam po necie w poszukiwaniu czegoś  co zajęłoby mego Bąbla choć na pięć minut, w tym czasie się nie połamało, nie rozwaliło; było choć odrobinkę mądre i nie kosztowało fortuny. Szukałam i szukałam i ta dam! MAM, jak mawia Natek:)
   Brumkowe domino to marzonko, które się ziściło, bo wiadomo, że wszystko co brumkowe do Natka przemówi na pewno i kątów zalegać nie będzie.  
   Niunio, według moich oczekiwań, po rozpakowaniu z wielką radością zakrzyknął "BRUMA!" i już szykował się do jazdy próbnej, kiedy to nadeszła konsternacja (bo jak to? przepołowiona bruma?) skwitowana słowami: 'Mama, nie ma!" i tyk, paluchem tam, gdzie powinien się znajdować tył autka. No to mama tłumaczy (dumna, że Bąbelek spostrzegawczością się wykazał), że zobacz, trzeba wziąć drugi fragment i połączyć, a najlepiej zielony z zielonym połączyć, a niebieski z niebieskim, a najnajlepiej to jeszcze czerwony przód z czerwonym tyłem, Niuniu. To Niunio z tego wykładu zrozumiał, że można łączyć, co też czynił z radością, mając za nic mamowe pouczenia (bo Mama, no co ty, ja mam dwa lata i nie wiem co to zielone i te drugie). 
   Zabawka przypadła do gustu nie tylko Natkowi, ale również chłopcu trochę starszemu, czyli Tacie:) I zyskała jego całkowitą akceptację, żeby nie powiedzieć zachwyt  I jego też zajęła na pięć minut, ba, może nawet na dłużej, bo za punkt honoru obrał ułożenie pełnej ulicy, z początkiem i końcem, choć nawet wiadome nie było, czy jest to wykonalne, i w poczuciu misji tym Niunia odganiał, aż ten "zabrał swoje klocki i poszedł do domu".
  Kompromis jednak został w końcu wypracowany. Brumowe domino zafundowało nam naprawdę przyjemny wieczór. Jest fajne, kolorowe, drewniane. Myślę, że może być świetnym wstępem do nauki kolorków dla Bąbla, ja przynajmniej zamierzam mu powtarzać jak mantrę, które to zielone, aż się weźmie i nauczy.
Zabawka jest naprawdę porządnie wykonana. Ja kupiłam ją używaną, za 30 zł, z przesyłką ciut jeszcze, ale myślę, że warta jest dużooo więcej, a jakichkolwiek śladów zużycia naprawdę trudno się dopatrzeć, mam więc wrażenie, że długo nam posłużą. Aż samam z siebiem dumnam:)