wtorek, 2 grudnia 2014

Zrób to sam: Śnieżna kula

   Dziś kartka z Natankowego kalendarza adwentowego. Są w nim same zadania, mające przybliżyc mu duchowy wymiar świąt, pokazac ich magię, zbliżyc do siebie całą rodzinkę. To ostatnie udało się nam znakomicie, bo przez dobre dwie godziny, z całym zaangażowaniem i o bożym świecie zapominając oddaliśmy się wykonywaniu zapisannego na karteczce zadanka. Największą frajdę miał z tego oczywiście Tatuś. A co robiliśmy? Własnej roboty śnieżne kule. Jeśli też macie ochotę się tak pobawic (a gorąco polecamy :)), to zdradzam Wam nasz sposób. 

 Będą potrzebne:
* stare słoiki po babcinych przetworach lub powidłach, najlepiej w jakimś fajnym kształcie,
* figurki świąteczne (ceramiczne, gipsowe lub plastikowe)
* klej (typu super glue)
* brokat
* "anielski włos"
* małe srebrne, połyskliwe ozdoby (u nas gwiazdki)
* skrawki łańcucha świątecznego
* nakrętki (ażeby przyczepić figurkę do zakrętki słoika)
* woda
* cerata lub kawałek materiału, by owinąć zakrętkę słoika, 
* gumka recepturka,
*opcjonalnie sztuczny śnieg w spray'u (obejdzie się bez niego, ale efekt jaki daje jest niesamowity). 





 My zaczęliśmy od przyklejenia figurek klejem do zakrętek (od żurawiny he he, klimat świąteczny jak najbardziej utrzymany). Mąż zapamiętale ciął "anielski włos" na konfetti, a Natan wciąż dopytywał, czy już, właśnie teraz, ma wsypywać brokat;) 


 Następnie zakryliśmy łobrzydliwe plastikowe nakrętki kawałkami świątecznego łańcucha. Polecamy kolor biały - do złudzenia przypomina to bałwanka i Mikołaja drepczących po śniegu. Potem (wreszcie :)) wsypujemy brokat, wrzucamy srebrne confetti i ozdoby, które mają nam pięknie wirować po potrząśnięciu. I już. Lejemy wodę i zakręcamy:) Aha, warto wlać wodę nad zlewem do oporu, a potem wkładać figurkę - uniknie się wtedy zamykania powietrza w słoiku co wygląda mało estetycznie (to rada Męża, który odkrył dziś swoje powołanie, jakim jest produkowanie kul śniegowych. Myśli nawet o produkcji hurtowej;)).




 Potem zostaje już tylko dokładnie wytrzeć nasze kule, pomachać nimi testowo of kors i zabezpieczyć ceratą lub jakimś materiałem zakrętki słoików, co przy okazji dodaje im uroku. Wyglądają jak magiczne, świąteczne weki. Uroczo:) 



 Można jeszcze spryskać je śniegiem w spray'u - ja polecam, wyglądają jak takie prosto z mroźnej, wigilijnej nocy. Przysięgam, aż słychach jak mróz trzaska. W tym przypadku należy je pozostawić na noc do wyschnięcia. A potem można tego dotykać, ale przy najmniejszym pociągnięciu palcem śnieg niestety schodzi (to taki minus).

 Nasze kule będą prezentami dla wszystkich naszych Kochanych Świętych Mikołajów, którzy podarować zamierzają Natkowi prezenty - takie jego małe serduszko w dowód wdzięczności. Staną więc na regałach, parapetach czy ławach jego babć, cioć i chrzestnych. A nawet sąsiadek. Ojej, trochę ich naprodukować będzie trzeba, ale nic to zabawa świetna i jakie wspomnienia.

Jak Wam się podobają nasze kule? Zrobicie własne? Jeśli tak bardzo, ale to bardzo proszę o zdjęcia :) Chętnie zobaczę :) 



Wpis powstał w ramach akcji: 

21 komentarzy:

  1. Świetny pomysł!! Fajnie, że dzieciak przez tyle czasu skupił się, zabawa wyszukana dla niego :) pozdrawiam http://decupug.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Z tym skupieniem, to bywało różnie, bo to jednak sporo było "dorosłych" czynności do wykonania, ale kiedy spytałam, co się mu najbardziej podobało przy robieniu kul odpowiedział... co? Sypanie brokatu, oczywiście :):):)

      Usuń
  2. fajnie wyszły!
    może też sobie taką zrobimy... mamy nawet odpowiedni słoik po borówkach z tego samego sklepu :P tylko muszę wynaleźć jakąś ładną figurkę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) Teraz stwierdzam, że może lepszy byłby słoik zwykły jednak, bo ten jakoś rozmywa obraz i słabo widać te figurki. A jeśli chodzi o bałwanka my kupiliśmy w jednym z centrów handlowych po 2,50 jakoś. Jeśli zrobicie, nie zapomnijcie się pochwalić :)

      Usuń
  3. Kule wyszły przepiękne! My robiliśmy podobne rok temu, ale sypaliśmy tylko brokat, duuużo brokatu:) Też wyszły fajne a w robienie również zaangażowawszy tatę:) Figurki mieliśmy takie z kinderówek, ale dodaliśmy plastikowe choinki i zrobiło się świątecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Duuużo brokatu - to jest właśnie dewiza mojego Natka :) U nas tata wiódł prym, na chwilę zapomniał, że jest bardzo mocno 30+ i zachowywał się, jakby miał 3+. Fajnie widzieć, jak magia świąt budzi w dorosłych dzieci :) Sama też się tak czułam :) A figurki z kinderków to jest myśl ;)

      Usuń
  4. super ! :) chyba też taką zrobimy :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam :) I pochwalcie się, chętnie zobaczymy :)

      Usuń
  5. Ale świetny pomysł i jaka zabawa dla maluchów jednocześnie! Świetne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, miło mi bardzo. Zabawa owszem, ale im starsze dziecko, tym więcej może wykonać czynności. Nacio się trochę nudził, ale za rok będzie już aktywniej brał udział :)

      Usuń
  6. Chyba bym sama na to nie wpadła, na przyszły rok jak Liweczka urośnie też zrobimy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi się to takie oczywiste wydawało :) Zróbcie koniecznie, naprawdę mały wysiłek, efekt powalający, a ile radości z robienia czegoś razem :)

      Usuń
  7. Bardzo fajny pomysł :)) a jaka świetna zabawa :))

    OdpowiedzUsuń
  8. To jest genialny pomysł na kreatywne spędzenie czasu z dzieckiem. I zabawy co niemiara. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Rewelacja! mam nadzieję że znajdę czas by zrobić te cuda :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Codo!! Filip kiedyś stłukł kulę u dziadków :P. Może im zrobimy nową? ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo fajny pomysł, ale mam pytanie: Co zrobić żeby brokat się nie sklejał i żeby nie robiły się takie gródki? Kiepsko to wygląda :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Jeśli chodzi o brokat to u nas się nie skleja - my korzystaliśmy z sypkiego brokatu.

      Usuń
    2. Ok, dziękuję za szybką odpowiedź! :) A próbowaliście przykleić figurkę do spodu słoika? Wtedy łatwiej zamaskować ewentualne bąble powietrza które zgromadzą się pod nakrętką, a ta będzie przecież zakryta ceratką :D Tzn tak przynajmniej myślę :p

      Usuń
    3. Myśleliśmy o tym, lecz efekt nie był zadowalający, więc zrezygnowaliśmy. Jest jednak sposób, by uniknąć zamkniętego powietrza - wodę wlaliśmy do słoika do oporu, do pełna, a potem nad zlewem zamykaliśmy słoik - figurka wypchnęła z niego nadmiar wody, a ilość zamkniętego powietrza jest niezauważalna. Tak zrobiliśmy z drugą kulą, więc pierwsza, ta na zdjęciach została potem poprawiona w ten sam sposób :)

      Usuń