środa, 1 października 2014

Przygody z książką # 1: Syberyjskie przygody Chmurki - Dorota Combrzyńska - Nogala


    Gdy tylko oczami pierwsze litery tej książeczki przebiegłam, wiedziałam już - łatwo nie będzie. To jedna z takich książek, z takich historii, kiedy dorosły, widząc w oczach dziecka zdziwienie mieszające się ze strachem, widząc groźbę majaczących łez, zaczyna się wstydzić za to, że ten świat jest właśnie tak okrutny, pełen cierpienia i bólu, tak po brzegi niesprawiedliwością wypchany. Że myśmy tak go urządzili. Ale jednocześnie byłam więcej niż pewna, że warto. Że warto w to brnąc, warto szukać odpowiedzi na te bardzo ciężkie pytania o kwestie fundamentalne. O życie, o wojnę, o stratę. Bo to jest opowieść o historii i o prawdzie. A przecież tego nie wolno przed dzieckiem ukrywać, nie wolno separować go od świata, bronic do niego dostępu złu, choćby nie wiem jak się chciało. Nie, synku, choć serce boli, chodź, powiem Ci jaki jest ten świat - i wtedy zrozumiesz, dlaczego własnie tak piękny. 
  

   Długo się zastanawiałam, czy nie za wcześnie; czy niespełna czterolatek zrozumie. I wiecie co? I doszłam do wniosku, że nie, nie zrozumie. Że jakim cudem, skoro nawet ja nie rozumiem. Czy ktokolwiek jest w stanie zrozumieć wojnę, przemoc, mord? Pastwienie się człowieka nad drugim człowiekiem? Zaczęłam więc po prostu czytać. Czytałam, oddawałam się historii, nieraz z ciekawością, czasem ze skrępowaniem i czekałam na pytania. Na razie nie wiele się pojawiło, ale oznacza to, że jest to powieść na lata - za każdym razem podczas jej lektury dziecko będzie miało okazję wzbogacić się o nową porcję wiedzy, zrozumieć nowe niuanse i zawiłości historii. Ale przede wszystkim otulić się w ciepły koc, sięgnąć po kubek z gorącą czekoladą stojący tuż przy kubku kawy mamy, wtulić się w nią i słuchać.  Słuchać o innym dziecku, które takiego szczęścia nie miało. 


    Wojny dorosłych, historie dzieci wydane nakładem Wydawnictwa Literatura to jedyna chyba taka seria powieści historycznych, a zarazem wspomnieniowych dla dzieci. Coś przewartościowego, przemądrego i jeszcze jak cudnie wydanego. Po lekturze "Chmurki" wiem, że na naszej półeczce musi, po prostu musi znaleźć się cały ten cykl, i że będzie to jedna bodajże z najlepszych, najbardziej do dziecka trafiających i zapadających w jego pamieć lekcji historii, jakie będzie mu dane kiedykolwiek otrzymać. Nie ma tu miliona suchych, niewiele mówiących nam dat - zamiast tego autentyczne wspomnienia kobiety, która spędziła pięć lat swojego życia na wygnaniu w mroźnej i bezlitosnej Syberii. Nie ma tu czerni i bieli typowych dla fotografii dokumentujących przeszłość - tu rządzi kolor, radość, piękno przyrody - bo takie było mimo wszystko jej dzieciństwo. I to chyba wywołuje jeszcze większy smutek, bo kiedy się wejdzie w druk, kiedy otuli się opowieścią, kontrast jest wręcz bolesny.

  
 Chmurka, czyli Anna Szywakowska-Michalska, to postać autentyczna. Fabuła książki Doroty Combrzyńskiej-Nogala to zbeletryzowane wspomnienia tej pani. Czytając tę książkę czułam się tak, jak kiedy w dzieciństwie siadałam przy strzelającym ogniem piecu i międoląc w buzi chleb z cukrem, prosiłam prababcię: "Babciu, a poopowiadaj mi o wojnie". Tu również prym wiodą gawędy, wspomnienia, których czas nie zdołał zatrzeć. Pełne magii dzieciństwa wbrew wszystkiemu. Czuć autentyczność, czuć emocje, czuć radość i ból w tych zaklętych w druku słowach. Chmurka, a czasem jej ciotki i babcia, czy mama, z którymi znalazła się na wygnaniu w syberyjskim kołchozie opisują bardzo dokładnie okoliczności, w jakich się tam znalazły - jako, że dziadkowie Chmurki posiadali hutę szkła Niemen i zatrudniali w niej wielu pracowników, po przejęciu władzy przez komunistów obwołano ich wyzyskiwaczami i wrogami publicznymi, mężczyzn gdzieś "zniknięto", kobiety zaś skazano na 25 lat wygnania w głąb rosyjskiej tajgi. Dwutygodniowa podróż pociągiem w katastrofalnych warunkach, odebranie całej własności, ciągły głód, chłód i poczucie niesprawiedliwości, wszystko to przewija się mimochodem i umyka gdzieś w dal wobec opowieści o zabawach z przyjaciółmi i szczęśliwym, mimo wszystko, dzieciństwie. 


   Czy można być szczęśliwym mając za zabawkę jedynie wypchanego trocinami misia i czarną lalkę oraz szklane jajo wielkanocne? Otóż, jak się okazuje, można być bardzo szczęśliwym. Bo lata spędzone na Syberii wspomina dorosła już Chmurka z taką nostalgią i sentymentem, jak się wspomina najpiękniejsze chwile w życiu. Kiedy ma się mało, człowiek uczy się doceniać. Nie pragnąc, ale cieszyć się. Z małych rzeczy się cieszyć uczy i doceniać moc przyjaźni. Niejednokrotnie włos mi się na głowie jeżył, kiedy czytałam o jadłospisie, jaki był tam standardem, a w którym potrawka z kota i surowe jaja wykradzione czajce jawiły się dzieciom jak nie wiem jakie rarytasy. Nieraz za głowę się łapałam czytając o zabawkach i zabawach, jakie dzieci Filipowów (rodziny, z którą dziewczynka i jej opiekunki dzieliły mieszkanie) i ona sama sobie wymyślały. Nie potrafię sobie wyobrazić, że moje dziecko jeździ na słynnych katkach zrobionych przez Iliję z deski i ... polanego wodą i uformowanego na kształt siedziska, krowiego łajna. Lecz może, gdybym tam wtedy była, sama bym się do nich przyłączyła, bo jak zapewnia Chmurka, zabawa była tak przednia i dzieci się w niej tak zapamiętały, że pochorowały się z wyziębienia na zapalenie płuc. Co zresztą wyleczono ziołami, bo żadne lekarstwa dostępne tam nie były.



   Katki to tylko jedna z zabaw, które czytelnika mogą zszokować, ale jednocześnie dobitnie dać do zrozumienia, jak ciężkie i nieprzyjazne to było miejsce i czasy. Innymi sposobami dostarczenia sobie przez dzieci rozrywki było inscenizowanie oblężenia Stalingradu za pomocą patyczków i słomek czy zabawa w śmierć babuszki, podczas której, wśród wszechobecnego lamentu, Chmurka osiągała stan pewnego rodzaju katharsis wobec nieszczęść, które stały się jej udziałem. W zabawach tych wyraziście pobrzmiewają echa czasu. Jakże to inne, niż obecne planszówki czy lego... Jakże naznaczone historią i obyczajowością, a mimo wszystko dające radość. To własnie magia dzieciństwa - cokolwiek by się nie działo, dzieci umieją byc szczęśliwe. 


   Wiele tu historii, liczne są przemilczenia i niedopowiedzenia, które wyłapie dorosły czytelnik, o które spyta starsze dziecko, a młodsze nie przywiąże do nich zbyt wielkiej wagi, ciekawe może katek, a może techniki łowienia rybek w gacie. Nieważne, nieistotne. Bo nie historia jest tu najważniejsza, jest tylko tłem. Tłem dla dzieciństwa. Co bardzo mi się podobało, to to, że wszystkie wydarzenia poznajemy tu z perspektywy kilkuletniej dziewczynki, której domem i źródłem wspomnień stała się Syberia. Obserwujemy proces jej asymilacji, naukę języka rosyjskiego, który był jej językiem naturalnym, często potem automatycznie wtrącającym się do polszczyzny, szczególnie w sytuacjach rozemocjonowania. To takie ciut inne spojrzenie na kwestię zsyłek. Nie, nikt nie stara się tu tej polityki komunistycznej zrehabilitować, a gdzieżby. Pokazuje natomiast, że tam dom twój, gdzie dzieciństwo twoje i uświadamia, jak bardzo kształtują nas najmłodsze lata naszego życia. 


   Jeszcze o ilustracjach słów kilka. Piękne są, to widać. Dopracowane. Zabawne, a jednocześnie majestatyczne kiedy trzeba. Magiczne, ale też oddające cały nagi naturalizm, bez przesłodzenia, zupełnie tak samo, jak tekst, jak ta opowieść. Nie znałam dotąd kreski Macieja Szymanowicza, ale stwierdzić muszę, że bardzo mi się podoba. Niby to dziecinne, to malowania, ale widać tu groteskę. Twarze umieją oddać emocje, a oczy prawdę. 

***
Post powstał w ramach projektu blogowego

Książkę otrzymałam do recenzji dzięki uprzejmości Wydawnictwa Literatura

18 komentarzy:

  1. Masz rację - nie zrozumie... ale ważne, żeby poznał. I chciał ten okrutny świat zmieniać.
    Piękna książka, ważna i potrzebna seria. Cenny wpis.

    Na pewno do Was wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za te miłe słowa. Seria jest naprawdę wyjątkowa i muszę, po prostu muszę mieć ją całą na Natusiowej półce.
      Jak najbardziej zapraszamy ponownie, a ja zaraz lecę do Was zapoznać się z projektowym wpisem:)

      Usuń
  2. Już od dawna podziwiam ilustracje w tej książce i zbieram się powolutku by mieć ją u nas na półce ... Tematyka bardzo dobrze że poruszona w kontekście małych dzieci. Choć gdy sięgam po książkę oczekuję relaksu, uśmiechu i samych miłych wrażeń... takie pozycje są także potrzebne bo edukują i wyjaśniają wiele w sposób przystępny dzieciom. A to ważne. Otwiera oczka szeroko. Na Świat. Wszystko - i taka wiedza - jest potrzebna. Trzeba nauczyć się i dzieci nasze żyć z uśmiechem ale i świadomością tego co przykre bywa czasem ... Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, dokładnie, ze wszystkim co napisałaś całkowicie się zgadzam. No, może oprócz tego, że książka ma dostarczać uśmiech i miłe wrażenia - bo ja na przykład bardzo lubię i cenię reportaże, którym daleko od serwowania rozrywki. Za to dowiedziałam się z nich wiele na przykład o Rwandzie (mam na myśli serię Heatzfelda). I "Syberyjskie przygody Chmurki" traktuję właśnie jako takie non-fiction dla dzieci. I nieodmiennie zadziwia mnie ta radość z życia właściwa dzieciom, nawet w takich warunkach, jak opisane w tej książce. To magia. Pozdrawiam ciepło:)

      Usuń
  3. Książki z tej serii są przejmujące. Chmurek jeszcze nie czytałam. W ramach tego projektu planuję opisać ,,Mój tato szczęściarz.".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, super, będziemy bardzo na tę recenzję czekali i odwiedzimy na pewno zobaczyć jak wrażenia i poczytać o tej, z pewnością równie mądrej i ważnej książeczce. Pozdrawiam

      Usuń
  4. Jeszcze jej nie miałam w ręku, ale już wcześniej wychwyciłam, a teraz się tylko utwierdziłam w przekonaniu, że chce ją kupić mim chłopcom!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam, że takie książki powinno każde dziecko znać. Mało tego, nawet dorośli mogą się wiele z nich dowiedzieć; dają do myślenia. Są wyjątkowe, niepowtarzalne na rynku wydawniczym dla maluchów ( i nie piszę tego, by słodzić wydawnictwu - naprawdę tak uważam) i bardzo potrzebne. Pozdrawiam

      Usuń
  5. Bardzo ciekawy i wartościowy wpis. A seria świetnie pomyślana. To już kolejna pozycja o której czytam i wszystkie wydają się być ciekawe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, to moje pierwsze z nią spotkanie i na pewno nie ostatnie. Polecam mocno:)

      Usuń
  6. Odważnie! Ja wciąż się wstrzymuję z podobnymi historiami, bo moja córka z płaczem mówi, że nie jest na to gotowa ;-)
    Trudna tematyka to jednak ciekawy trop, nie do pominięcia. Wyraziste, nastrojowe ilustracje. Ciekawa jestem kiedy po tę książkę sięgniemy. Dziękuję za inspirację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to w sumie Natan wciąż jeszcze nie rozumie drugiego dna tej historii, ale ja czytam mu ją ze ściśniętym gardłem oczekując pytań. I to, na co bym zwracała uwagę to nie tematyka, ale właśnie sposób jej przekazania, prezentacji jej dziecku. Jakby to było coś osobistego, dotyczącego mnie lub Ciebie, każdego. Nie sądzę, by był inny, lepszy sposób zapoznania dzieci z historią i ciemnymi stronami życia. Podaje prawdę, nie przerażając. A ilustracje, tak - przepiękne:)
      Pozdrawiam gorąco:)

      Usuń
    2. Boję się takich tematów.
      Ale wolę poruszyć je z córką w cieple domowej przystani, niż miałaby zapoznać się z nimi w mniej sprzyjających warunkach.
      Zapisałam do wypożyczenia.
      Dzięki za recenzję.

      Usuń
  7. Planuję kupić całą serię. Zosia jest jeszcze za mała i będziemy musiały poczekać kilka lat, ale w przyszłości na pewno po nie sięgniemy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo mnie zachęciła ta recenzja i mimo, że tematyka dosyć trudna, to ją kupię i spróbujemy.

    OdpowiedzUsuń
  9. pięknie napisana recenzja. Na zdjęciach najpierw dostrzegłam przyjemne dla oka ilustracje, ale po opisie... książka trafia do notatnika. kupuję! dzięki. trudne opowieści są bardzo potrzebne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie - ja też oglądałam ilustracje z przyjemnością, kolory mnie zainteresowały, ale dopiero opis książki sprawił, że poczułam, że ta właśnie książka musi do nas trafi, że bardzo chcę, by moje dziecko słuchało takich opowieści. I dziękuję za komplement - nie ma nic przyjemniejszego niż Osoba, do której trafia moje pisanie :)

      Usuń
  10. Piękna recenzja trudnej książki. Warto ją mieć w swojej biblioteczce, więc zapisuję na listę.

    OdpowiedzUsuń