poniedziałek, 22 września 2014

Puzzle Czuczu: Mapa Polski

- A smok wawelski gdzie mieszka? 
-W Kjakowie?
- Tak, suuuper. A koziołki, co główkami się stukają, gdzie są?
- W Poznanie?
- W Poznaniu, ekstra. A wiking Tappi, w jakim mieście mieszka? 
- W, w... w... 
- W Sz...cze...
- W Ciecinie, niech to, zawse zapominam :);):)
Takie rozmowy układaniu puzzli towarzyszą zawsze. I jest to już drugi poziom geograficznego wtajemniczenia Natka, bo o tym, że ciocia A. w Warszawie, czyli tam gdzie syrenka mieszka, a K. w Lublinie, tam gdzie czarownica za zamkiem się chowa, to już się nawet nie mówi. I o tym, że babcia i ciocia E. w Białymstoku, czyli tam, gdzie "żujb", a my tam gdzie samolot też nie, bo po co mówić, skoro to oczywistość jest. 

   Puzzle Mapa Polski od Czuczu Natkowi Mikołaj sprezentował na Gwiazdkę i od tamtej pory cieszą się popularnością niezmiennie po dziś dzień. I bardzo mnie to cieszy, bo jak puzzle, to tylko Czuczu. Są piękne i mądre, ciekawe i zabawne, absorbujące uwagę dziecka i edukacyjne, co z pewnością ucieszy rodziców. Solidnie wykonane, grube, duże, nic się nie rozwala, nie odstaje i nie odkleja, więc układanie to czysta przyjemność. 
   Mapa Polski to zestaw przeznaczony dla dzieci 5+, Natan dostał go jednak pod choinkę, kiedy nie miał jeszcze trzech lat. Za trudne? - myślałam sobie - i dobrze, wystarczą na dłużej. O matczyna moja naiwności. Dziecko jak się do nich przyssało, to układaliśmy po 2-3 razy dziennie i w połowie stycznia Natek układał je już zupełnie sam, tak, że według mnie producent nie docenił mocy przyciągania i stopnia, w jaki jego produkt umie zaabsorbować malucha i skłonić do zabawy i poznawania. 


 Uwielbiam ich żywe, energetyzujące kolory, świetne grafiki uwielbiam - no piękne są po prostu. Zamysł sam uwielbiam, bo wreszcie puzzle dla dzieci to nie jakieś myszki ohydne czy inne autka Disney'a (nie, żebym coś do nich miała, bo takie Natek też ma, ale szczerze mówiąc nie bawi się nimi tak chętnie). Dzięki tym puzzlom układanie nabrało nowego wymiaru, to już nie bezmyślne - bierz, składaj i cicho bądź. Od teraz układanie to poznawanie, to podróż po Polsce, to preteksty do pytań, rozmów, opowieści. Największą popularnością cieszy się chyba jednak wawelski smok, jakoś tak najbardziej on Natka intryguje. No i samolot, a może nawet nie sam samolot, co fakt, że on właśnie w tym miejscu oznaczonym samolotem mieszka. Czy może być lepsza mnemotechnika do nauczenia dziecka lokalizacji miast na mapie? 


Dodatkowym atutem jest naprawdę fajna merytoryczna strona układanki - żadnej nachalnej dydaktyki, a ukradkiem kolorami zaznaczone województwa, od niechcenia jakby. I każde miasto, każdy region zilustrowany tym, z czym nam się najbardziej kojarzy, zabytki są? Są! Charakterystyczne budowle są? Są? Zwierzątka, roślinki - obecne! Każdy centymetr mapki został świetnie zagospodarowany. A wszystko dyskretnie opisane, coby się przed dzieckiem nie skompromitować, gdy o roślinkę spyta, a to będzie, dajmy na to smardz jakiś czy zarzyczka górska. Po ułożeniu długo jeszcze Małe te szczegóły studiuje, no, chyba że akurat trabantem po mapie do cioci z krainy "żujba" jedzie, to wtedy nie, bo czasu nie ma. 


84 kawałki i trzylatek? No jak najbardziej, really sam układa. Ba, pół roku temu sam układał, sam układał, jak lat trzech jeszcze nie miał. I nie, nie piszę tego żeby się dzieckiem pochwalić, tylko, żeby pozkazac, jak bardzo atrakcyjna jest ta układanka. Bo sama kupując ją aż na taki zachwyt Małego nie liczyłam. Wróć! Mikołaj nie liczył. I producentowi tu nie słodzę, to nie produkt placement;) No może ilustratorce* jedynie, ale mu się należy - grafika jest świetna. 
   Mapa Polski króluje u nas niepodzielnie od pół roku z hakiem i wciąż się nie nudzi. Natek układa te puzzle z prawdziwą przyjemnością, a ja z radością mu towarzyszę, zachwycając się po raz milionowy prawidłowym ułożeniem każdego elementu - bo po odwróceniu wszystkich puzzli przed układaniem "do góry brzuszkiem" - na tym moja rola się kończy.
* ilustracje - Agnieszka Malarczyk

7 komentarzy:

  1. To jeszcze się nie znudziły ów puzzle? Ale puzzle rzeczywiście fajne, to się nie dziwię, że je uwielbia. I nawet kiedyś łaskawie pozwolił mi, abym pomogła mu je układać, ale i tak większość sam ułożył.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś Ty, te puzzle się nie nudzą, zawsze się na nich wypatrzy coś nowego, są strasznie ciekawe i sympatyczne. He he, powiem nawet nieskromnie, że szło mu lepiej, niż Tobie:) Pozdrawiam

      Usuń
    2. Oj, tam:) Trzymajmy się mojej wersji:)

      Usuń
  2. Jakie fajne puzzle!!! U nas wszelakie mapy na czasie to i te puzzle by robiły furorę :)
    Ps. i poducha chmurka boska :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też jakoś jesteśmy na tym etapie studiowania map. Niedługo zrecenzujemy też przecudowną książkę Mizielińskich, całą zadrukowaną mapami - czyli "MAPY" właśnie. A chmurka przypałętała się na zdjęcie przypadkiem, ale jak zobaczyłam, jak super się komponuje, to ją zostawiłam. Ona jest częścią zestawu, o którym też napiszemy niedługo. Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. Mamy i kochamy miłością od pierwszego wejrzenia. Kiedy je kupowałam Maksio miał 2 latka, ale szalona matka nie mogła przejść koło nich obojętnie. Kupiłam je z myślą, że jak nie teraz to najwyżej przeczekają w szafie. Nie czekały zbyt długo :).Teraz Maksio ma 3 lata i śmiga je już sam. Dzień bez puzzli, dniem straconym ;)
    Obecnie czekamy na Mapę Świata ( http://aros.pl/ksiazka/mapa-swiata-puzzle-czuczu-6-12-lat-168-elementow ), mam nadzieję, że w poniedziałek już trafi do naszych łapek :).
    Jeszcze w temacie, wieczorem Maksio z tatusiem podróżują palcem po mapie z Mizielińskimi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak sobie myszkuję po Waszym blogu i właśnie się dopatrzyłam. Jakiś czas temu zupełnie przez przypadek, trafiłam na post "brumowe" domino. Przeszperałam internet wszerz i wzdłuż- jednak w Polsce były niedostępne. Suszyłam głowę wujkowi Maksia-który mieszka w UK, aż w końcu staliśmy się posiadaczami takiego samego :).

      Usuń