wtorek, 8 stycznia 2013

A mieliśmy tylko wymienić dreski:)

   A miałam tylko iść wymienić dresy i sweterek. Bo Teściowa kupiła "na oko" i sweterek za mały, a dresy za duże. No to się w sklepie umówiłyśmy, Niunia w wózek zapakowałam, coby pomierzył; zresztą... miała być Baba, więc Niunio już się od wczoraj szykował, i pojechaliśmy  "Dreski wymienić". Na miejscu okazało się, że dresków nie wymienimy, bo kompletnie nie ma, ale jak się słowo rzekło, to sprzedawczyni ręce rozłożyła i szukać co się podoba po całym sklepie dała. No to wybrałam sweterek (45zł) i jeansy (67zł). Dziękujemy Babciu!
 Potem przechodziliśmy przez targ, a jako że Natek zimową porą ma 3 pary rajstop z czego 2 za małych i jako że rajstopy w jego rozmiarze dosłownie zwisały mi nad głową, no to wziąć musiałam. Wzory takie sobie, ale już nie wybrzydzałam, bo zimno (10zł sztuka). 
    Wstąpiliśmy też do PEPCO po dreski, bo wszystkie obecne już za krótkie. No i dreski kupiliśmy za zawrotną cenę 9.90zł. A że mały kątem oka przyuważył koszulkę, na której jest "mama puf-puf-puf" to nie miałam serca mu jej odmówić. Ledwo żem mu ją wyrwała, żeby zapłacić (19.90)
 No i na sam koniec kapcie do chodzenia po domu mu kupić chciałam. Bo te, które ostatnio dla niego wybrałam  robią "bam". I to niemiłosiernie "bam", a w dodatku na wszystkie strony się w nich piętki wykrzywiają, aż żal patrzeć. Przyznaje, długo się broniłam przed tego typu bucikami. Jakoś zupełnie nie trafiają w mój gust, ale po ostatnim incydencie z kapciami tylko-do-postawienia-i-podziwiania przełamałam się (ku Babci uciesze, bo też to ona właśnie takowe buciki od dawien dawna zachwalała). Ceny porządnych, profilowanych bucików powalają, jednak moim zdaniem zapłacić prawie 200zł za kapcie do biegania po domu dla dziecka nie mającego problemów ortopedycznych to lekka przesada. Nam udało się wybrać całkiem przyzwoite butki za 39zł. 
 Podczas gdy ja i ekspedientka walczyłyśmy z Natkiem, który akurat postanowił walnąć focha i absolutnie nie miał w planach mierzyć już czegokolwiek, Babcia szperała w wyprzedażowych ciuszkach i oto co wyszperała: całkiem pocieszną bluzę (19zł, również wielkie dzięki) i absolutny przebój, sweterek, który od dawna mi się marzył dla Niunia, ale a to rozmiaru nie było, a to cena z nóg ścinała. A tu przeceniony z 64 na... 19zł. 
I tak to ja dreski tylko wymieniałam. I jak na to patrzę, to się nie dziwie Mężowi, że naszym powrocie do domu fundusze przeliczać zaczął (co zdarza mu się rzadko i tylko w wyjątkowych okolicznościach). Zakupy z Babcią to zdecydowanie zagrożenie dla portfela, ale cośmy Natka obkupiły, to nasze. Już się nie mogę doczekać, by go wystroić.

***

NATAŚ POWIEDZIAŁ:
peta - skarpeta
buka - bułeczka

3 komentarze:

  1. Fajnie, że zakupy się udały :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nooo, Mamę gdzieś wysłać w miejsca z ciuszkami to tragedia :D Ale Natan obłowiony i kawaler z niego będzie, że ho ho :*

    OdpowiedzUsuń
  3. No no to zakupy się udały :)))

    OdpowiedzUsuń